Moje nastawienie do codziennych obowiązków zmieniło się w ciągu ostatnich lat.
Ktoś prosi mnie o wyniesienie ogromnej ilości śmieci w dżdżysty, zimny sobotni wieczór.
20 lat temu... myślę:
"Aleeee dlaczego ja? Nie chcę mi się. A poza tym chyba złapałam katar. Jutro. Albo niech ktoś inny wyniesie."
Wczoraj:
"Jestem niesamowicie szczęśliwa i wdzięczna, że mąż zajmuje się małymi dziećmi, a ja mogę wyjść z domu sama i w spokoju powyrzucać śmieci. Lekki katar? Nie szkodzi. Z wdzięczności i radości wyrzucę jeszcze dwa śmieci, które znalazłam na trawniku po drodze."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz