Niedawno odebrałam wyniki badań: choruję na nowotwór. Wkrótce mam zaplanowaną wizytę w poradni onkologicznej.
Czuję żal, bo zgłaszałam zaufanemu lekarzowi niepokojące objawy już dwa miesiące temu, a lekarka po zbadaniu uznała, że wszystko jest w porządku.
Nie było w porządku i nowotwór postępował.
Podejmę leczenie i mogę żyć jeszcze 50 lat albo pół roku. Pewnie będę miała badanie, czy nie ma już przerzutów.
Przesłanie
Mam przesłanie, które chcę zostawić dla moich dzieci:
"Nie słuchaj całe życie rozkazów. Myśl samodzielnie"
Trzymajcie kciuki za powodzenie dalszej diagnostyki i leczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz