sobota, 18 lipca 2026

Dziadek 👴

Cześć,

Dziś historia sprzed wielu lat.

Mój dziadek, Mieczysław, zachorował na raka tarczycy ok 35 lat temu. Lekarze nie powiedzieli mu, na co choruje. Dziadek bał się operacji, nie poszedł na nią w terminie. Pamiętam chwilę, kiedy leżał na kanapie w kuchni, babcia płakała w rogu, a ja ubierałam mu skarpetki. Mój dziadek zmarł, kiedy miałam dwa lata. Wychowywałam się bez dziadka.

Dziś mogę przeżyć ponownie podobną sytuację, ale tym razem zmieniając bieg historii. Poznając diagnozę, decydując się na leczenie i szybko wrócić do zdrowia.

Ciało i umysł pragną naprawiać i zmieniać przeszłe trudności.
Wychowywałam się bez dziadka. Ale mam nadzieję, że moje wnuki będą miały babcię długo... :-) ♡

35 lat temu nowotwór był wyrokiem zakończenia życia. Lekarze byli bezradni. Mówili "nie mamy obowiązku komukolwiek mówić, ze choruje na raka".
Teraz już mają obowiązek.
1 lipca 12:33 zadzwoniłam do poradni z zapytaniem o wyniki badań. W tej samej minucie dzwonił do mnie lekarz z wynikami z innego numeru.
Połączyliśmy się 12:35 i dzięki wsparciu bliskich godzinę później byłam już na szybkiej ścieżce onkologii z wynikami badań.
Umysł pragnie powtarzać wciąż te same, stare schematy licząc, ze tym razem będzie inaczej. Ze tym razem będzie już dobrze.

Potrzebuję pomocy

Wczoraj bardzo późnym wieczorem koleżanka zapytała, czy potrzebuję jakiejś pomocy. 
Myślałam nad tym i przyznaję, że bardzo potrzebuję pomocy. 
Jeśli chcesz coś dla mnie zrobić, to bardzo Cię proszę: 
Pomódl się do Boga Wszechmogącego o moje NAWRÓCENIE.

czwartek, 16 lipca 2026

Moje zdrowie

W zasadzie... jestem całkiem zdrowa. Tylko coś mi się przyplątało i muszę się tego pozbyć.

Trzeba przejść przez wszystko, co się w życiu przytrafi.

Jak mówi napis na moim medalowym wieszaku:

Biegacz to nie ten, kto szybko biega, ale ten który nie ustaje w walce.

Jeśli przyjdzie mi z konieczności z czegoś zrezygnować, będę mogła zaplanować... coś innego zamiast.

Mam jeszcze kilka wizyt zaplanowanych: pogłębiona diagnostyka z onkologii.

Trzymajcie kciuki! 💋

piątek, 10 lipca 2026

Na onkologii

Byłam dziś na pierwszej konsultacji w poradni onkologicznej.

Przyznaję, że poszłam z nastawieniem lekkiego użalania się nad sobą. Żeby już ustalić termin przejścia na drugą stronę, wybrać nagrobek i pojednać się ze Stwórcą.

Onkolog nie dał mi nawet jednego pytania zadać, tylko przerwał i powiedział, żebym go wysłuchała i dała mi pracować. Byłam w gabinecie 2 min. Potem pobranie krwi i skierowanie na pogłębioną diagnostykę.

Pacjenci onkologiczni mają zazwyczaj bardzo pozytywne nastawienie - szybko się wyleczyć, do roboty i korzystać z życia. Miałam okazję z kilkoma porozmawiać, czekając w kolejce. Jeden pan, troszkę starszy ode mnie, dobrze wyglądał, ok 3 lata po chemioterapii. W telefonie miał zdjęcie dwójki swoich dzieci.

Trzymajcie kciuki!

poniedziałek, 6 lipca 2026

Chorowanie "na rękę"

Muszę przyznać, że chorowanie jest mi "na rękę".

Mam wtedy troskę, opiekę i mniejsze wymagania.

A potrzebuję troski, opieki i mniejszych wymagań bardzo.

Potrzebuję tego BARDZIEJ NIŻ ZDROWIA.

Zaczynam rozmowy z psychologiem, aby uporać się z tym schematem.

Nowotwór to choroba psychosomatyczna.

Jednak szkoda, by umrzeć przedwcześnie dla potrzeb, które można by spełnić INACZEJ.

niedziela, 5 lipca 2026

Przyczyny nowotworu

Szukam przyczyn mojego zachorowania na nowotwór, aby było łatwiej wrócić do zdrowia.

Causa morbi inventa, curatio facilis est.

Po odkryciu przyczyny choroby, leczenie staje się łatwiejsze.

Widzę dużą przyczynę w czynnikach psychologicznych. Przeczytałam artykuł na stronie: glospacjenta.pl i identyfikuję się z większością opisu.

Więc ważnym czynnikiem do wyleczenia będzie psychoterapia.

Ciało w chorobie psychosomatycznej (jaką jest nowotwór) mówi to, o czym ja nie mam odwagi powiedzieć głośno.

piątek, 3 lipca 2026

Przesłanie dla dzieci

Niedawno odebrałam wyniki badań: choruję na nowotwór. Wkrótce mam zaplanowaną wizytę w poradni onkologicznej.

Czuję żal, bo zgłaszałam zaufanemu lekarzowi niepokojące objawy już dwa miesiące temu, a lekarka po zbadaniu uznała, że wszystko jest w porządku.

Nie było w porządku i nowotwór postępował.

Podejmę leczenie i mogę żyć jeszcze 50 lat albo pół roku. Pewnie będę miała badanie, czy nie ma już przerzutów.


Przesłanie

Mam przesłanie, które chcę zostawić dla moich dzieci:

"Nie słuchaj całe życie rozkazów. Myśl samodzielnie"


Trzymajcie kciuki za powodzenie dalszej diagnostyki i leczenia.

Popularne posty