Cześć Wam.
Nadal szukam sposobu na zrzucenie nadwagi. 🥰 Ostatnio wymyśliłam dietę, którą nazwałam "Dieta z ciekawości". Wymyśliłam ją przed świętami, i schudłam ok 1.5 kg. Co jest rewelacyjnym wynikiem, bo zostało mi... niecałe 6kg nadwagi (po trzecim porodzie było aż 17,5kg nadwagi, więc powoli krok w tył, dwa kroki w przód itd).
Kiedy próbuję się odchudzać i myślę sobie "Nie mogę już nic jeść do kolacji", w mojej głowie rodzi się bunt, konflikt. W rezultacie ciągle myślę o jedzeniu i zjadam za dużo. Mam potem poczucie winy. Mózg absolutnie nie chcę, aby ciało było głodne.
Zmieniłam taktykę. Włączam ciekawość. Myślę więc sobie: "Ciekawe, co się stanie, jak nie zjem nic do kolacji..."
Potem pojawia się chęć sięgnięcia po coś do jedzenia. Myślę sobie: "Ciekawe, co się stanie, jak nie zjem.". Mózg jest ciekawy. 🥰
A co się dzieję, jak nie zjem?
🥰 Czasami jestem bardzo głodna i jednak zjadam ten podwieczorek. (To też jest sukces, bo zjadam posiłek później, niż normalnie, a więc potem np. wystarczy mi mniejsza kolacja - jest ujemny bilans kaloryczny).
🥰 A bardzo często nie dzieję się nic. Zajmuję się czymś innym i zapominam o jedzeniu aż do kolacji. Mały sukces.
Myślę, że ciało, które ma zapasy tłuszczu, jest w stanie zaakceptować niewielki ujemny bilans kaloryczny, np - 300 kcal/ dziennie. Przy takim bilansie traci się ponad 1kg miesięcznie (ok. 15 kg rocznie).
Trzymajcie kciuki! Polecam spróbować włączyć CIEKAWOŚĆ.🥰
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz